Tonący brzytwy się
chwyta? Do napisania tego tekstu zmusiło mnie bardzo przykre zdarzenie. O tym jakim wyrobem jest tak zwany wkład kominowy "alufol" miałem pogląd wyrobiony już od dawna, myślę że większość czytelników i kolegów kominiarzy prezentuje podobne poglądy. Jednak kultura producenta i handlowca nie pozwalały mi aż do tej pory publicznie prezentować wad produktu konkurencji (jaka jest to jest, ale zawsze to konkurencja). To co zmieniło moje zachowanie i pozbawiło oporów nie jest sprawą przyjemną i chciałbym tą drogą ostrzec wszystkich producentów, montażystów i kominiarzy przed swobodnie działającymi w Polsce fałszerzami. A problem ma się następująco. W jednym z dużych, śląskich miast działa sobie firma, zajmująca się "foliowaniem kominów" (terminologia tejże firmy). Jednak żeby wygrać intratny przetarg na uszczelnianie kominów, a idzie o naprawdę niebagatelny kontrakt, należało przedstawić aktualną Aprobatę Techniczną. Folie do kominów nie posiadają Aprobaty Technicznej Instytutu Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, więc spryciarze od foliowania wpadli na "genialny" ich zdaniem pomysł, aby takową sobie wystawić samemu. Do tego celu jednak była im potrzebna "podkładka" w postaci Aprobaty już istniejącej i w tym miejscu dokument wystawiony na wyrób o nazwie Elastyczne wkłady kominowe z blachy stalowej kwasoodpornej, stał się idealną "podkładką" - wystarczyło wyciąć z nazwy słowa z blachy.... I zastąpić je słowami "z folii aluminiowej" pozostawiając bez zmian nazwę producenta, numer i nazwę wnioskodawcy. Na szczęście jeden z moich Partnerów Handlowych natknął się na taką "Aprobatę techniczną" w przedsiębiorstwie które ogłosiło przetarg i odwrotną pocztą przesłał mi kserokopię tegoż potworka. Pytanie i wezwanie jednocześnie brzmi: jak długo jeszcze mieszkańcy Rzeczpospolitej Polskiej będą narażeni na działalność fałszerzy i kombinatorów, jak długo będzie się klientom wciskało produkt nadający się do pakowania odpadków a nie do uszczelniania kominów spalinowych, jak długo montażyści folii będą zawracać ludziom głowę nieaktualnymi aprobatami, jednocześnie naciągając klientów ogłoszeniami w prasie z dopiskiem o posiadanych "Atestach". Te zawołania kieruję nie tylko w celu ostrzeżenia przed fałszerzami, ale również do szacownych instytucji naszego kraju, niech w końcu wypowiedzą się jasno czy stosowanie wyrobu bez atestu jest w Polsce legalne czy też nie. Bo jeśli dalej będzie trwał taki stan prawny to biada nam wszystkim. Poniżej zamieszczam kserokopie sfałszowanej aprobaty - proszę porównać z oryginałem. W tekście umyślnie nie podałem nazwy miasta, ani nazw firm ze względu na dobro śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę. Z poważaniem. Roman Mucha |