Kominiarz Polski nr 2/98 (kwiecien - czerwiec)

Kominiarz


Rzadko się to dzieciom zdarza
By mieć ojca kominiarza.
Zwykle ojciec jest kimś innym -
To strażakiem lekkim, zwinnym, urzędnikiem, inżynierem,
Konduktorem lub szoferem, adwokatem, aptekarzem,
Literatem lub lekarzem.
Czasem w cyrku jest komikiem, szewcem, krawcem
lub górnikiem
Oficerem policjantem, lub niestety bumelantem.
Ale rzadko się to zdarza, by mieć ojca kominiarza!
Tata taki w cylinderku chętnie jeździ na rowerku,
A gdy znajdzie się na dachu, biega tam bez cienia strachu,
Wspina się, nieomal lata - niby jakiś akrobata.
Nagle wszystkim z oczu ginie,
Już ze szczotką jest w kominie.
Każdy go z radością wita, zabobonny guzik chwyta
I nerwowo w palcach kręci:
"o kominiarz! Wszyscy Święci! Teraz los nam się poprawi
Będzie można się zabawić, teraz szczęście w dom
nasz spłynie!"
A on ? Zniknął już w kominie!
Po robocie czysty biały, bawi się z syneczkiem małym,
Zaś wieczorem snuje baśnie, aż syneczek przy nich zaśnie.
Często też dla małej córki zrywa z nieba modre chmurki,
Lub gdy go poprosi o to - lśniącą blaskiem gwiazdkę złotą.
Rano znowu w cylinderku mknie wesoło na rowerku.
Popatrz - znowu jest na dachu, biega tam bez cienia strachu
Wspina się, nieomal lata, niby jakiś akrobata.

Józef Pawlik