Gaz szczególnie groźny zimą
Kominiarz potrzebny i niedrogi


Według informacji Instytutu Techniki Budowlanej, w Polsce umiera na skutek zatrucia tlenkiem węgla, potocznie zwanym czadem, ok. 500 osób rocznie. Jedna trzecia z nich ginie z powodu niesprawnego piecyka kąpielowego. Według danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, liczba gospodarstw domowych używających gazu nadal rośnie. Obecnie ok. 6,5 mln., tj. ok. 55% mieszkań ma gaz sieciowy. Z tej liczby w ok. 3 mln. Mieszkań są zainstalowane w łazienkach piecyki gazowe.

Lokatorzy wszystkich domów, zarówno jednorodzinnych jak i bloków mieszkalnych, w jednakowym stopniu narażeni są na niebezpieczeństwo zatrucia, które może się zdarzyć z powodu źle działających urządzeń gazowych, grzewczych i wentylacyjnych.
Niebezpieczne okapy.
Na szczególne zagrożenie narażeni są właściciele mieszkań, którzy zainstalowali w kuchni okapy, podłączając je do - jedynej zwykle w tym pomieszczeniu - kratki wentylacyjnej. Eksperci ostrzegają, że okapy, aby były bezpieczne, można montować, jeśli w kuchni jest osobny, dobrze działający przewód wentylacyjny. Zbiorczy kanał wentylacyjny, z którym mamy zwyle do czynienia w domach wielorodzinnych, jest niewystarczający. W naszych łazienkach działają stare, mało sprawne piecyki kąpielowe, 
w którym występuje nadmierne wydzielanie trującego tlenku węgla. Niebezpieczeństwo wzrasta gdy lokatorzy uszczelniają dokładnie drzwi łazienki, chcąc ją dodatkowo ocieplić.
Najłatwiej w wodzie.
Zaczadzeniu ulec najłatwiej wtedy, gdy siedzi się już w wannie - bezbarwny i bezwonny gaz zbiera się bowiem na powierzchni wody, powodując niemal natychmiastowe zatrucie. Nowoczesne piecyki produkowane przez firmy zachodnie, które zapewniają skuteczną blokadę wydzielania szkodliwego gazu, są obecne na naszym rynku zaledwie od 2 lat. Urządzenia te są znacząco droższe od produktów krajowych.
Nie ma nadal decyzji, o którą główny inspektor nadzoru budowlanego występował do zlikwidowanego Ministerstwa Przemysłu, o koncesjonowaniu osób zajmujących się naprawą 
i konserwacją urządzeń grzewczych, gazowych i wentylacyjnych. W tej sytuacji robią to często zupełnie przypadkowe osoby. Reforma centrum administracyjnego wydłuży z pewnością oczekiwanie na normujące tę sprawę przepisy. GUBN chce więc wydać własne zarządzenie, dotyczące przestrzegania określonych środków ostożności. Jest gotowy projekt apelu, w którym nawołuje się do przewietrzania łazienek przed kąpielą, otwierania okien w innych pomieszczeniach oraz sprawdzania tzw. Wentylacji grawitacyjnej. Można to zrobić najprościej poprzez przyłożenie serwetki do kratki wentylacyjnej, zajmującej się pod stropem łazienki. Przyssanie serwetki oznacza, że kratka działa sprawnie.
Niefachowi fachowcy.
Najważniejsze jednak jest zmuszanie zarządców domów i mieszkań, aby dokonywali systematycznych przeglądów sprawności działania instalacji gazowych i wentylacyjnych przy pomocy wyspecjalizowanych służb. Jest wezwany do nas "fachowiec", poproszony o sprawdzenie sprawności przewodu wentylacyjnego, zbliża do kuchennej czy łazienkowej kratki zapalniczkę i uznaje, że wszystko jest w porządku, gdy jej płomień lekko się odchyli - oznacza to, że nie zna się na swoim fachu.
Jak dowiedzieliśmy się od przedstawicieli Korporacji Kominiarzy Polskich, wezwanie przez spółdzielnię mieszkaniową kominiarza, aby sprawdził przewody wentylacyjne, kosztuje od 70 gr. do 2 zł. miesięcznie od 1 mieszkania. Władze spółdzielni nie mogą więc tłumaczyć, że nie mają na taką kontrolę pieniędzy.

"Rzeczpospolita" 03.02.97 EWA ZYCHOWICZ

Powrot do poprzedniej strony