Kominiarz Polski - nr 1/98 (styczen - marzec)

Przygoda jakich niewiele


Już lato w pełni, wakacje, znowu upał. Na samą myśl o pracy, która jeszcze mnie czeka pot cieknie mi ciurkiem pod mundurem. Jest późne popołudnie, jestem na nogach od samego rana i zmęczenie już daje znać o sobie a do końca pracy jeszcze daleko. 

Przygoda1

Na zakończenie dnia pozostało umówić się z kucharkami w Zespole Szkół Rolniczych w Białym Borze na ranne czyszczenie kuchni następnego dnia i wreszcie będzie można wziąć upragniony prysznic. Na terenie szkoły zauważyłem dużą grupę młodych ludzi w różnym wieku. Pewnie jacyś studenci na wakacjach - pomyślałem. 

Wracam z kuchni. 

- Halo, przepraszam, dzień dobry Panu. 

Spojrzenie przez ramię. Jakiś mężczyzna w średnim wieku, dość wysoki i dobrze zbudowany, z krótko przystrzyżonymi włosami, podążający szybkim krokiem. 

- Przepraszam Pana bardzo, ale powiedziano nam, że na korytarzu jest czarodziej. 

Uśmiecham się życzliwie. 

- Nie, nie, ja nie żartuję. Dziecko jednej ze studentek przybiegło i powiedziało, że widziało czarodzieja. W naszym zawodzie nie można przepuścić żadnej okazji. Nie przedstawiłem się, przepraszam. Kowalski, Poznańska Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych. Czy mogę Pana prosić na chwilę? 

- A o co chodzi? 

- Szukamy modela do pozowania. 

- Wie Pan, musiałbym się chwilę zastanowić. Mam taka sąsiadkę ... 

- Nie, nie, nie, mi chodzi o Pana. 

- Pan chyba żartuje... O mnie Panu chodzi? 

- Wie Pan, pięknych dziewczyn nie brakuje, a kominiarza w pełnym rynsztunku spotyka się nie codziennie. Co Pan na to? 

- Nieee, ja się nie nadaję. Gdzie ja do pozowania? Co we mnie do oglądania? 

- Bardzo Pana proszę. Plenery macie tutaj piękne, ale brak nam modeli. Pan się wyjątkowo nadaje. 

Przygoda 2

Co robić? Tak stać i będą malować, oni teraz tak dziwnie malują, człowiek wogóle do siebie niepodobny. Robota czeka, dzisiaj jeszcze zajmie mi sporo czasu. Chociaż... co robić? Człowiek bywa potrzebny w różnych sytuacjach, nie tylko w pracy. To im w końcu jakoś pomoże, jeżeli jest tak jak mówi... 

- W sumie to chyba będę mógł Panu pomóc. Moja córka też studiuje w Poznaniu. 

- Tak? A gdzie jeśli można wiedzieć? 

- To nie u Was, na prawie. 

- Ta, nie u nas. Widzi Pan? Inni pomagaja studentom na prawie, Pan może pomóc nam. Będziemy bardzo wdzięczni. Może Pan pójść za mną? 

- Nie tak prędko, jestem ciągle w pracy. Proszę poczekać, zadzwonię tylko, żeby się umówić na inny dzień. Jak mam do Was trafić? 

- Zaprowadzę Pana. 

Salę gimnastyczną widziało się nie raz, ale takiego bałaganu to tutaj dawno nie było. Na ścianach porozwieszane obrazy, szkice, na podłodze porozrzucane arkusze papieru, jakieś pędzle, ołówki. Studentów około piętnastu i jedno małe dziecko. 

- To jest prosze państwa nasz nowy model. Pan zgodził się pozować, mamy gotowe warsztaty na cztery godziny. Tak jak na zajęciach, główne zadanie na dzisiaj to zachowanie proporcji, technika dowolna, ale akcent na kolor czarny. 

- Pan stanie jak Panu wygodnie. Jeśli rozbolą Pana nogi, prosze powiedzieć, coś wymyślimy, Nie musi Pan stać nieruchomo, może się Pan rozglądać. Nie będziemy tu Pana męczyć. 

Prawie jak w telewizji. W życiu żaden kominiarz by nie przypuszczał, że będzie pozował do obrazów. Na filmach widzi się najczęściej kobiety, a tu kominiarz. Trochę dziwne uczucie, tak się stoi, a oni wszyscy patrzą, oglądają, coś rysują i nawet nie wiadomo co im wychodzi. Jak w teatrze. Ciekawe co by powiedziała żona. Szkoda, że jej tu nie ma. Pewnie śmiałaby się, ale nie z tego. Zawsze rozumie, a to przecież niezła zabawa. Co innego sąsiedzi, ale i tak się rozejdzie. Będą mówić, że kominiarz "pozował" artystom. Jak świat światem ludzie zawsze plotkowali, a w małym mieście jest to nieuniknione. Nie ma się co przejmować. W końcu to gratka, jak koledzy usłyszą, to nie uwierzą. 

Błysk flesza. Nawet zdjęcia robią. 

- To do dokumentacji. Będzie Pan chciał odbitki? 

- Jeśli można prosić, to z chęcią. 

- Jak już będzie po wszystkim, poda mi Pan swój adres. Po powrocie wyślę Panu najciekawsze zdjęcia z warsztatów i prac. 

Jak miło. Znajomi zobaczą moje zdjęcia, dzieci też. Będzie co opowiadać. Taka przygoda. Młodzieży człowiek też się przyda. Ma facet rację, córka też ma pewnie jakieś zajęcia i też dla niej poświęcają czas. Gdyby nie było ludzi chętnych do pomocy, nie byłoby wykształconej młodzieży. W tych czasach muszą znaleźć się ludzie niosący wsparcie i nie oczekujący niczego w zamian. Wcale nie jest tak źle. Tylko takie pierwsze wrażenie, skrępowanie i wstyd. Oni są całkiem mili, o, ta brunetka znowu się uśmiechnęła. Przygoda, jakich mało w zawodzie, który osobom postronnym może wydać się egzotyczny, a zarazem trochę staromodny i nudny. Nieprawda. Każdemu można życzyć tylu doświadczeń, dziwnych przypadków i wrażeń, ile codziennie spotyka kominiarz w pracy. Niewielu jest takich znawców życia jak kominiarze pracujący wśród ludzi, wykonujący najczarniejszą z czarnych prac. W zamian spotyka ich życzliwość, pogoda i proza codzienności, z dobrymi i złymi jej stronami. 

Całą specyfikę tej profesji można ująć w życzeniach, ale nie takich, jakie często wypisujemy na kartkach noworocznych z wizerunkiem kominiarczyka, ale nieco innych: "Obyś tyle życia się naoglądał, tyle goryczy ludzkiej połknął i tyle dobrych ludzkich uczynków doświadczył, co kominiarz." 

Roman Majkowski 
mistrz kominiarski