EUROPA NAS DOGANIA

Poniższa refleksja nasunęła mi się po szkoleniu, które odbyło się w Műhlbach w marcu br. Te sympatyczne wyjazdy, które stały się już niemal tradycją, zawsze były źródłem zdobywania nowej wiedzy, jak również służyły integracji środowiska kominiarskiego oraz wymianie doświadczeń zawodowych (i nie tylko zawodowych).
Przyznaję, iż podczas pierwszych spotkań z niemieckimi kolegami z zazdrością oglądałem nowoczesny sprzęt i słuchałem prelekcji o stabilnych podstawach prawnych ich rzemiosła, które w owym czasie - ok. 10 lat temu, wydawały mi się nieosiągalne w naszym kraju. 
Jednakże z czasem coś zaczęło się zmieniać. Powstała Korporacja Kominiarzy Polskich, która zjednoczyła nasze działania w kierunku unowocześnienia rzemiosła kominiarskiego w Polsce. Nowe Prawo Budowlane wniosło zapisy art. 62, a firmy oferujące nowoczesny sprzęt docierają ze swymi reklamami niemal do każdego zakładu kominiarskiego. Mamy również swoją dumę - Ośrodek Szkoleniowy w Puszczykowie.
Nie mam oczywiście zamiaru wpadać w euforię, gdyż dobrze znam negatywne problemy naszego środowi-ska, lecz jadąc w marcu na wspomniane szkolenie, miałem już, choć niezbyt mocne, przeświadczenie iż nastąpiła zmiana podejścia do naszych kontaktów. 
W przygotowanym przez niemieckich kolegów programie szkoleniowym jeden z punktów dotyczył cyt. "poprawnego wietrzenia pomieszczeń". Jako że w naszej terminologii stosujemy zwrot "wentylowanie pomieszczeń", wielu z nas uważało, iż nastąpił błąd w tłumaczeniu. Otóż nie. Chodziło o wymianę powietrza powodowaną przez okresowe otwieranie okien, ponieważ większość pomieszczeń mieszkalnych w Niemczech nie ma instalacji zapewniających stałą, zorganizowaną jego wymianę.
Dalsze informacje były równie ciekawe. 
Dwudziestu mistrzów kominiarskich rozpoczęło program kontroli 8 tysięcy mieszkań, zbierając informacje takie jak: ilość zamieszkałych osób, stan techniczny obiektu, rodzaj ogrzewania, jakość izolacji termicznej budynku, ilość i szczelność okien w mieszkaniu oraz częstotliwość ich otwierania itp., a także przebyte choroby w rodzinie, podatność na alergie, samopoczucie mieszkańców ......itd. 
A czemu miała służyć ta niemała, wykonana nieodpłatnie praca? 
Miała służyć wykazaniu zależności pomiędzy brakiem właściwej wentylacji a rozwojem grzybów pleśniowych, w szczególności saprofitycznych, które są przyczyną wielu groźnych chorób z rakiem włącznie i posłużyć jako argument w działaniach na rzecz zmiany stosownych przepisów.
Przyznaję, iż większość uczestników wykładu nie mogła powstrzymać się od stwierdzenia - "o co tyle zachodu, trzeba było się spytać nas !!!". Dla każdego polskiego kominiarza konieczność stosowania prawidłowej wentylacji w pomieszczeniach mieszkalnych nie podlega żadnej dyskusji. Przewody wentylacyjne, na równi z przewodami dymowymi i spalinowymi, są bardzo ważnym elementem zarówno w fazie projektu, podczas odbioru, jak i w trakcie eksploatacji obiektu. 
W czasie dyskusji, która się wywiązała, Niemcy przyznali, iż znany im, powszechny w Polsce, system naturalnej wentylacji grawitacyjnej jest najlepszy, pomimo kilku niewątpliwych wad. Jednakże niemieckie społeczeństwo, które było od wielu lat przekonywane do energooszczędnych systemów grzewczych i szczel-nych okien w "budynkach - termosach", nie zaakceptuje prostej w swej konstrukcji instalacji, która "zmar-notrawi" tak skrzętnie oszczędzane ciepło. Niestety, dobra wentylacja musi kosztować.
Niemieckie rozwiązania problemu wentylacji idą w kierunku odzyskiwania ciepła w rekuperatorach. 
Też kosztuje, ale za to jest bardziej "utechnicznione".
Przysłuchując się dyskusji, pomyślałem, że dobrze się stało, że w naszym kraju w pogoni za nowoczesną techniką grzewczą i budowlaną, przy instalowaniu nowoczesnych okien i wysokowydajnych kotłów, nikomu nie przyszło do głowy wyeliminowanie wentylacji jako urządzenia zbędnego i że norma PN-83/B-03430 (oraz inne powiązane z nią przepisy) jest obowiązująca. 

Mistrz kominiarski
Renard Fornalski

Powrot do poprzedniej strony